Powrót
default_feature_image

Drugie mieszkanie, które kupujemy, jest zwykle większe niż pierwsze. Jego zakup wynika z rosnących potrzeb – np. z powiększenia rodziny. Co zrobić, żeby to drugie mieszkanie mogło nam służyć długie lata i nie „zużyło się” tak szybko, jak pierwsze? Naszym zdaniem kluczem jest właściwy dobór lokalizacji.

Jeżeli jesteśmy zmuszeni się wyprowadzić z własnego mieszkania, to znaczy, że w naszym życiu zdarzyło się coś, na co nie byliśmy przygotowani – przynajmniej pod względem lokalowym. Ten brak przygotowania mógł wynikać np. z ograniczonego budżetu na etapie zakupu pierwszego mieszkania, ale nie tylko. Mogło też zabraknąć perspektywicznego myślenia. O ile zwykle wiemy, że warto kupić odrobinę większe mieszkanie, które sprawdzi się także w razie powiększenia się rodziny – to jednak często zapominamy o lokalizacji. Nic dziwnego. W końcu, jeśli kupujemy pierwsze mieszkanie, to nie mamy w tym zakresie wielkiego doświadczenia.

Na szczęście przy zakupie drugiego mieszkania już nie musimy popełniać tych samych błędów. Jakich na przykład? Wymieniamy trzy najczęstsze.

Dobry dojazd to podstawa

Niektórzy dopiero po zakupie pierwszego mieszkania przekonują się, ile ukrytych kosztów łączy się z mieszkaniem w lokalizacji bez dobrego dojazdu. Codzienne podróże do pracy samochodem (a w niektórych przypadkach nawet dwoma) to dla naszej kieszeni takie samo obciążenie jak wyższa o kilkaset złotych rata kredytu. W dużych miastach dobry dojazd jest naprawdę ważny, przy czym jeden bezpośredni autobus, który akurat zatrzymuje się pod naszą firmą, to za mało. Zwykle częściej zmieniamy pracę niż mieszkanie i należy o tym pamiętać przy zakupie nowego lokum. Ważne, żeby było dobrze skomunikowane z różnymi dzielnicami miasta. Czy nieopodal jest stacja metra albo kolejki? Linie tramwajowe i autobusowe? Parkingi Park&Ride? Im lepsze zaplecze komunikacyjne, tym większa szansa, że będziemy wygodnie dojeżdżać także do kolejnej pracy, a nasze dzieci – do szkoły, kiedy już zaczną do niej chodzić.

Bogata infrastruktura

Najlepsze lokalizacje łączą w sobie bogatą infrastrukturę i pełną zieleni przestrzeń. To właśnie do oceny obu najbardziej przyda nam się perspektywiczne myślenie. Jeśli zwracamy uwagę tylko na swoje bieżące zapotrzebowanie – np. kina, galerie handlowe, siłownie i restauracje, możemy łatwo przegapić fakt, że w okolicy nie ma zupełnie placówek potrzebnych rodzinom z dziećmi (jak żłobki, szkoły i przedszkola, a także place zabaw) i osobom chorym (przychodnie, szpitale, apteki). Takie braki szybko wyjdą na jaw i zmuszą nas do częstych wycieczek poza najbliższą okolicę, które w dużych, zakorkowanych miastach mogą już zmienić się w prawdziwe wyprawy. A te istotnie wpływają na komfort życia w danym miejscu.

Tereny zielone

Zieleń bierzemy, trochę tak jak infrastrukturę, za oczywisty element najbliższego otoczenia. To podstawowy błąd. Jeżeli zależy nam na tym, żeby okolica naszego mieszkania wyglądała podobnie za 5, 10 i 15 lat, musimy podjąć pewien wysiłek. Kupując lokal z balkonem wychodzącym na piękną kępę drzew, nie możemy mieć pewności, że taki sam widok będziemy mieć kilka lat po przeprowadzce. Nie możemy mieć pewności, ale możemy zwiększyć swoje szanse. W jaki sposób?

Po pierwsze, sprawdzając, czy zieleń za naszym oknem to park, czy działka deweloperska. W tym drugim wypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że nasze drzewa prędzej czy później znikną, a zamiast nich pojawią się okna sąsiadów. Po drugie, zapoznając się z planami zabudowy okolicy. MPZP, czyli miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, to tak naprawdę uchwała rady gminy. To on może nam zdradzić, czy na naszej ulubionej spacerowej dróżce nie powstanie za jakiś czas wielkoformatowy sklep meblowy. Każdy może się z takim planem zapoznać, na wniosek albo w sieci. Gminy publikują rejestry miejscowych planów na swoich stronach www, najczęściej w tzw. biuletynie informacji publicznej – są do tego zobowiązane.

Dziękujemy za kontakt.

Zapytaj o mieszkanie